Przyszła jesień….niestety jak
na złość z deszczem i zimnym wiatrem, gdzie babie lato ja się pytam ?
Wyciągam koc, książkę i nagle przypomniałam sobie o nalewce z zeszłego roku, z przesyconych słońcem śliwek z
mojego ogrodu, właśnie teraz jest czas by świeżą nastawić. Kieliszek tego
trunku doskonale rozgrzewa, poprawia humor, trzeba tylko pamiętać by nie za dużo bo może sponiewierać J
Przepis wielokrotnie
wypróbowany, piękna barwa, niezwykły korzenny aromat to jej zalety .
Składniki:
1 kg dojrzałych węgierek
30 dag brązowego cukru
trzcinowego
4 goździki
Mały kawałek cynamonu
½ litra spirytusu
½ litra wódki
2-3 śliwki suszone
Wykonanie:
Śliwki obrać, rozpołowić wyjąć
pestki, włożyć do szerokiego słoja razem z suszonymi śliwkami, goździkami i
cynamonem, zasypać cukrem, potrząsnąć słojem przykryć i odstawić na dwie doby w
miejsce o temp pokojowej aby puściły sok.
Wlać wódkę i spirytus, zakręcić
odstawić na miesiąc. Codziennie potrząsać słojem aby cukier się rozpuścił. Po miesiącu
przecedzić przez gazę a potem
przez filtr do kawy aby była klarowna, rozlać do butelek, zakorkować. Ostawić
na kilka miesięcy aby „dojrzała” choć z tym już może być problem J
Śliwek nie wyrzucać można użyć
do warstwowego ciasta .



